…a orkiestra gra…czyli rzecz nie w tym,by gadać i szukać dziury w całym.

Znowu mnie jakiś dureń zapytał „dlaczego…”
Powiem tak : nie oznakuję swojego tu miejsca serduszkiem,zdjęciem ani udostępnieniem obrazka. Nie zrobię tego.Nie muszę! Dla mnie to NORMALNE ,że jestem z tymi ludźmi całym swoim sercem i tym co mogę im podarować! To czy się oznakuję,czy tez nie ,nie ma kompletnie znaczenia! Symbolizm jako taki-owszem- jest dla mnie zrozumiały i nikomu nie zabraniam z niego korzystać.Bycie w grupie jest satysfakcjonujące i wzmacnia z pewnością.Okazanie poparcia też jest ważne,ale …przepraszam,nie robię tego ,”bo tak wypada w dniu dzisiejszym”.
Poparcie moje Orkiestra ma,to pewne. Moje poparcie jest zrozumiałe.To,że ktoś chce za wszelką cenę zniszczyć ,zaszkodzić setkom ludzi…czyniącym dobre rzeczy wkurza mnie tak samo jak wielu.Jest dla mnie niezrozumiałe. Przecież i tak orkiestra gra! Czy ja mam znaczek ,czy go nie mam na profilu  czy też z gdziekolwiek indziej. Czy koniecznie w ten sposób muszę się zdeklarować,do której opcji należę?
Zaciętość tych,którzy walczą z Owsiakiem i całą akcją dziwi mnie niezmiernie od jakiegoś czasu,a w tym roku to już osiwiałam z tego zdziwienia…Nurt polityczny ,zmierzający ku ,hmhm…delikatnie rzecz ujmując…segregacji i podziałowi na ludzi i podludzi doprowadza mnie do wewnętrznego szału…
Niech w Orkiestrze robią to co robią!!! Gdyby nie oni…nie jedno dziecko (ale przecież i dorosły!) w szpitalu nie miałoby szans,bo państwowa polityka dotycząca medycznych spraw przewidywałaby dopiero za kilka lat osiągniecie takiego wyposażenia szpitali,jakie są -dzięki Orkiestrze-od 26 lat!
Zatem…nie pytaj mnie człowieczku „dlaczego…”
BO NIE! I już!
Oni robią swoje,ja robię swoje,a ty co? Siedzisz i szukasz sposobu jakby się tu wkręcić w awanturę…weź się za coś pożytecznego.Pozdrawiam.

Słów taniec czyli rozłóż sieci na nie ,bo czas…

Kiedyś…wystarczyło otworzyć oczy i słowa same krążyły dookoła porannej poduszki.Dziś? Nie wystarczy samo oczu przetarcie. Trzeba słów szukać.Same się nie odnajdują,nie chcą mówić od razu. Trudniej…Z czego to wynika?

Wypalenie?Takie samoistne?…bo z pewnością nie brak chęci,chociaż…Może to redukcja jakaś tymczasowa w ilości słów?Może gdzieś postawiono w przestrzeni zbyt małe przejście i najodważniejszym,najmocniejszym tylko udaje się przemknąć?Może to niechęć do „korygowania świata” jak kiedyś?Może to szara prostota w błękitnej poświacie stanęła u drzwi…I jedno za drugim nie nadąża,mija się i tylko w przelocie krótkim uśmiecha się do ciebie na którymś przystanku w Niewiadomogdzie?

Kiedyś wystarczyło słowo-iskra.Teraz potrzebne są dwa,trzy…więcej…Chyba,ze to poprzeczka się podniosła jakimś cudem,by było trudniej,bo łatwe już za mną?Nie jest to ciszą. Nie ma tak,ze nie szepce i śladu nie zostawi.Wszystko zostawia swój ślad.Wszystko,przy każdej okazji.Nawet wtedy,kiedy się tego nie chce.Różne to ślady,różne ich rozmiary,a każdy jest potrzebny.Nawet ten,którego się nie akceptuje…

Tyle razy próbowałam,wracałam i robiłam przerwę…Tyle razy. mam nadzieję,że teraz nie będę już omijać słów krążących nad poduszką….

Hop na głęboką wodę,czyli jestem po staremu w nowym miejscu

I tym oto sposobem znalazłam się pod nowym adresem.Nie wiem czy będzie tu łatwo. Nie wiem czy będzie tu jak kiedyś. Jedno wiem na pewno : zabrałam ze sobą kilka lat bazgraniny ze starego adresu.To się udało. Jeszcze tylko muszę ogarnąć to nowe mieszkanko w kwestii umeblowania,znajomych piszących…poruszania się po nim muszę nauczyć się też.

Ponieważ mam w najbliższym czasie trochę więcej czasu niż trochę…to prostym rachunkiem,którego wynik podejrzewałam jakiś czas temu, będę ćwiczyć i meblować nowy domek częściej niż stary męczyłam….

Zobaczymy co z tego wyniknie i jak mi się tutaj zamieszka 😉

Witam ewentualnych nowych,czekam na „starych” Zapraszam jednych i drugich!

Nieblondynka